Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą rock

Jeśli masz flow jak Charli Charli Charli

CO Z TĄ CHARLI? Dobra, weekend przeżyłem w trybie: zatrucie pokarmowe - ból głowy - kajaki - ból głowy - wczorajsza audycja, ale chyba już jestem na chodzie. No i posłuchałem nowej Charli XCX , czyli Music, Fashion, Film . Podszedłem raczej z tzw. zdrowym dystansikiem, bo już Wuthering Heights wydawało się rozwleczonym pomysłem, a kolejny album pół roku później... no cóż, zapowiadało go choćby fatalne Rock Music , nie? Do tego wisi nad nią potrzeba odcięcia się od BRAT, w końcu ileż można.  (tedzik tede też grał rocka) Bo wiecie, przecież Charli wynalazła rocka już dobrą dekadę temu, więc może wróciłaby do brzmienia w typie London Queen ? No nie, tym razem bawi się w glitche, płaską perkusję i alternatywopodobny rock rodem z jednego z gotowych presetów z FL Studio ( Card Declined ). Sorry A.G. Cook, średnio to wyszło, jedna niezbyt dobra Kim Gordon już nam wystarczy.   Nie powiem, że to jest płyta, która w ogóle nie sprawia przyjemności. Bo jeśli ktoś chce ładnych piose...

Underneath all the thundering there's magic

Powiem wam, że zespoły zespołami, ale ja naprawdę uwielbiam Fontaines D.C .  Odkąd usłyszałem ich surowe demówki jeszcze przed Dogrel aż do chwilowych wątpliwości w kwestii upopowienia brzmienia – jest to po prostu kawał grania z sugestywnymi tekstami. Pomaga im też świadomość ograniczeń wokalnych, mimo że ewidentnie jest coraz lepiej, to studyjnie nie ma tu żadnego wstydliwego momentu. Cały czas za to żałuję, że nie wybrałem się do cholernego Pogłosu na ich koncert na względnym początku kariery. I tak słucham sobie punkowego w duchu Big czy Too Real , stadionówek w rodzaju Bloomsday czy In The Modern World , potem dość łagodnych pioseneczek jak Jackie Down The Line albo Favourite i każda z takich szufladek zostaje szybko przełamana, na Dogrel też są uśmiechy w stronę przebojów, na Skinty Fia grube klamry w postaci In ár gCroithe go deo i Nabokova , a na Romance chociażby potężny Death Kink . Z A Hero's Death muszę się w końcu przeprosić, bo to dobry album, ale cały czas...

Każdy chciał mi coś doradzać, ale ja mam swój pomysł

  Cudne były wczoraj The Last Dinner Party . Widziałem je mniej więcej półtora roku temu, choć akurat nie na Inside Seaside, a za granicą, i już wtedy ich charyzma, prezencja sceniczna i radość mi się udzieliły. Tym razem jednak miały już na koncie dwie płyty, a przede wszystkim czas na pełny set, dziewiętnaście numerów, odpowiednio 11 z nowego krążka i 8 z poprzedniego. Dwie godziny grania – i to najuczciwszego z możliwych, na wiele głosów i szereg instrumentów (w tym mandolinę i keytar). Może tylko setlistę można było ułożyć nieco inaczej, żeby nie zmieniać co chwilę gitar. Ta czasówka nie wzięła się znikąd, bo Abigal jest MEGA gadatliwa, kontakt z publicznością należał do tych maksymalnie serdecznych. Na scenie pojawiły się dwie polskie fanki, które zatańczyły do This Is The Killer Speaking , w którym zresztą raz przed refrenem zamiast "good morning" padło "dzień dobry". Pojawił się transparent "welcome back queen Jadwiga" odczytany ze sceny ze zdziwien...

Z pozdrowieniami dla pielgrzymów wiecznych

Do nowej płyty Żurawi początkowo podchodziłem z pewną obawą. Do tej pory mieliśmy już split, epkę i album. Byłem też na trzech koncertach, więc wiedziałem, że nie jest to prosta muzyka. Tymczasem chłopaki przy każdej okazji zapewniali, że teraz wszystkiego będzie więcej. A to już rodziło obawy  –  czy nie przegną? Czy nie będzie za dużo? I z takimi (mimowolnymi) znakami zapytania w głowie podszedłem do pierwszego odsłuchu wydanej przez Koty Records  Nowej stoczni . Pierwsze, co rzuca się w oczy, to aż pięć długich numerów na osiem pełnoprawnych tracków składających się na album. Do tego jeden minutowy przerywnik. Trzeba jednak przyznać, że oba single ( Szum i Wody jest niewiele ) zapowiadały powściągnięcie cugli, co sprawiło, że trochę się uspokoiłem. Teraz, po pełnym odsłuchu, niczego się już nie boję. Dobra, to jak ująć to w jednym zdaniu? Ta płyta jest przede wszystkim dokładnie przemyślana. Ale nie można słuchać jej jednym uchem. O koncercie Żurawi na ubiegłoroc...

Stapiam się z tłumem

Niedawno miałem okazję porozmawiać z Michałem Miegoniem z zespołu Kiev Office na temat najnowszego albumu tej grupy,  Gjinjenjé , czyli o zaginionej kulturze Słowińców i o tym, jak można połączyć etnografię i antropologię z muzyką... no właśnie, jaką? Rozmowę można obejrzeć na YouTubie. Rozmawiał i montował Adam Smolarek. Realizował Kuba Szczepaniak. Tym samym postanawiam też częściej robić update tego, co się u mnie dzieje. Może wyłącznie w formie przeklejonych i trochę rozwiniętych notatek z fanpeja, ale czasem z pewnością trafi się dłuższy tekst. Tak czy inaczej: blog z założenia ma być stałą, bardziej ogarniętą bazą niż pej. Może tym razem się uda! Smoq PS. Tytuł stąd .

Wpadam tu szybko i pakuję sprzęt swój

Jan LF Strach kończy maj ze świeżą epką, zatytułowaną Implo Wizja! . Czasem trudno nadążyć za tym, co u niego, biorąc pod uwagę że zniknął z niestety podstawowego kanału komunikacyjnego, czyli Facebooka. A jednak – tym razem właśnie za jego pomocą się skontaktował, więc poniżej parę słów na temat nowego wydawnictwa. Twórczość Jana LF Stracha poznałem przy okazji Jego Opalescencji wydanej pod koniec ubiegłego roku. Wtedy nadrobiłem marcową epkę  Trudne Energie, Proste Rozwiązania , a pochodzącą z niej  Gotową na łabędzia wypaliłem sobie nawet na jednej składance na CD. Przyciągnęła mnie specyficzna, w pewien sposób taneczna, a trochę lo-fi elektronika okraszona zwracającym uwagę wokalem. Teraz mamy nową epkę, czyli Implo Wizję! , wydaną w netlabelu Underpolen . Trudne Energie, Proste Rozwiązania EP by Jan LF Strach Jego Opalescencja była jednak dość noisowa i eksperymentalna, w porównaniu z ładnie skomponowanymi  Trudnymi Energiami...  zdecydo...

Wszyscy jakby źle wykadrowani

Urodziłem się w Łodzi, nie w Nowym Jorku, moje miasto to syf. W związku z tym dyskografię Cool Kids of Death mam w małym palcu, choć nigdy nie zainteresowałem się szczegółową historią grupy, więc gdy pojawiła się książka na ich temat, czyli " Nie będzie żadnej rewolucji" Kazimierza Rajnerowicza , nie mogłem jej ominąć. Długa nie jest, więc szybko poszło. Fun fact, ale kiedyś gdy byłem w przedszkolu moi rodzice zostali wezwani do wychowawczyni, bo śpiewałem m.in. refren Butelek z benzyną i kamieni . No, to było dość dawno, ale anegdota nadal żyje w serduszku. Dość długo uważałem, że pierwsza płyta CKOD wystarcza mi do życia, jeśli chodzi o ich repertuar. W pewnym momencie wyszło jeszcze Afterparty, ale w sumie to by było na tyle. Nie do końca pamiętam, kiedy postanowiłem poznać pozostałe płyty – jakoś w gimnazjum? Możliwe. Jestem też jednym z tych wyrodnych fanów, którzy nie uznają za bardzo Planu ewakuacji, ale muszę przyznać, że uczciwie próbowałem (i to parokrotnie...

Jeden chciałby ciszy, drugi pląsów, a on lubi wrzask

Wreszcie udało mi się wpaść do Wrocławia i odwiedzić D. K. Luksus i ziomków z Cieplarni. Okazja była wyjątkowa, bo jeden wieczór obfitował w trzy warte zobaczenia koncerty – Vermona Kids , daysdaysdays oraz Zwidy . I "wieczór" przeciągnął się trochę do rana, ale tak czasem bywa. Zacznijmy od tego, że weekend rozpoczął się w piątek wraz z koncertem  Cudowne Lata | WaluśKraksaKryzys w ADA Puławska  w Warszawie, z którego relację można przeczytać na peju. Tymczasem już następnego dnia przed południem byłem w drodze do Wrocławia. Po pierwsze: było tam cholernie ciepło. Po drugie: pozdrawiam ziomka i jego dziewczynę niewidzianych od kilku lat, z którymi się zupełnie nieplanowanie spotkałem, jak i kuzynkę (no, mniej więcej), która zadbała o to, żebym nie zaginął w obcym mi mieście. Po trzecie: D. K. Luksus, który był całkiem niedaleko Wyspy Słodowej. Wiem, że panowie z  Interwydziałowej Cieplarni Muzycznej  bookują tam koncerty już od dłuższego czas...

Mam raczej ciężkie ciało. ale za to lekki umysł

Zgodnie z zapowiedzią z fanpeja: wrzucam transkrypcję relacji z koncertu Zwidów, Syndromu Paryskiego, Revive i Blush Cannon z warszawskiego klubu Chmury . Był to mój pierwszy materiał audio robiony dla Radia Aktywnego , w dodatku od lat pierwszy robiony na żywo. Dlatego musicie wybaczyć mi plątanie się w pytaniach. Zespoły łapałem tuż po koncertach. To może najpierw parę słów wstępu nieco dłuższego niż lead. Otóż całkiem niedawno, blisko dwa tygodnie temu, wpadłem do  Radia Aktywnego  na rozmowę kwalifikacyjną. Wyszło na to, że się dogadaliśmy i być może za jakiś czas będzie można usłyszeć tam mój słowiczy głos. Jak każdy świeżak , muszę wyrobić podstawowe zadania, a jednym z nich było zrealizowanie materiału terenowego. Pierwsza wizyta w Chmurach pasowała idealnie, więc to właśnie tam pochodziłem z rejestratorem między ludźmi, a skończyło się na ośmiu minutach gotowego, obrobionego nagrania. Złapałem wszystkich występujących dosłownie na moment, na dwa-trzy pyta...

Słyszałem, że coś mruczysz, więc powiedz to reszcie sali

To już czwarta edycja, w dodatku całkiem blisko, a ja tu dopiero pierwszy raz. No nic, kiedyś trzeba zacząć. Grodzisk Mazowiecki – jak zwykle – Park Skarbków – tym razem – i muzyka na żywo – o to chodzi: Bajzel , Nagrobki , Mikołaj Trzaska oraz Lech Janerka . Przed wami krótka relacja z Festiwalu Mięty Pole .  Na początek przyznam, że wczorajsza wizyta w Grodzisku była trochę walką na zasadzie: malutka scena vs ja, niewyspany i skacowany. Ale nawet to niczego mi nie popsuło, bo przynajmniej była ładna pogoda – jeszcze nie taki upał, jak znowu dziś, ale bardzo ciepło i słonecznie. Grodzisk Mazowiecki sam w sobie trochę mnie zaskoczył, bo obok wymarłego deptaka rodem z miejscowości ożywających tylko w czasie danego sezonu znajduje się w nim sporo fajnie ogarniętych zielonych miejsc, tj. skwerów czy parków, w tym, oczywiście, Park Skarbków, w którym trochę posiedzimy. Czym jest Mięty Pole? Wyciągając fragment wywiadu FYH z Krzysztofem Rogalskim, organizatorem: Zadaniem f...

Dzisiaj cieszą mnie z chłopakami akcje na wolno

Tym razem mam jak napisać o czymś, czemu patronuję. Kolejny koncert z cyklu UnderSound , tym razem na Chłodnej 25 , zajął sobotni wieczór w drugim dniu lata. Zagrali: Mops , Dopustim , Pold i DJ STK . Tym tekstem wracam nareszcie na bloga. To najpierw może o tym, czym jest UnderSound . To zajawkowicze, studenci, którzy chcą promować małe, debiutujące zespoły i bookować im koncerty. A, no tak – jeśli chodzi o formę, to jest to przede wszystkim cykl, za każdym razem gra kilka różnych zespołów czy wykonawców. Pierwotnie wzięli się z warszawskiej SGH, ale obecnie to już chyba autonomiczna sprawa. Tym razem zawitali na Chłodną , a ja – w towarzystwie innych fajnych ludzi – podjąłem się patronatu. Dla lepszych fotek i filmów zajrzyjcie na facebook wydarzenia, bo o moim telefonie to szkoda gadać. Sorka za nie zawsze entuzjastyczny ton, ale bywały dni z humorem lepszym niż wczoraj i dziś. Wydarzenie zapowiedział Tytus ( @musictd ) z UnderSoundu, obecny na pierwszym ...

Chcę tylko miłości, nie mam żadnych innych roszczeń

Sorry Boys  wraca z nową, czwartą w dorobku płytą. Wydaną 10 maja  Miłość zapowiadały dwa single, jeden z nich został wydany w zasadzie tuż przed premierą. Jako fan wcześniejszej twórczości zespołu nie mogłem sobie odmówić rzucenia paru słów na temat materiału, który niemal kompletnie do mnie nie trafia. Tutaj ponownie wchodzimy w kontekst biograficzny, bo Sorry Boys poznałem w Poznaniu w 2012 roku na Męskim Graniu, gdzie grali jak nowy zespół, wyłoniony w ramach plebiscytu dla młodych grup, którym warto dać szansę wystąpić. Hard Working Classes  było cudne. Dostałem swój egzemplarz, mam autografy, te sprawy. Połączenie dość specyficznej barwy wokalu Beli z takim trochę popowo-progowym podkładem (trudno tu określić gatunek, szczerze mówiąc), maksymalnie mnie kupiło. Następny krążek, Vulcano , był bardzo dobrym rozwinięciem i moim zdaniem najlepszą płytą, jaką wydali.  Nie, żeby ten styl był super oryginalny – w dyskusjach pojawiło się np.  The Jezab...