Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą noise

Jesteś mój narkotyk, lecz raczej ciężki

Zabierałem się do tego tekstu zdecydowanie za długo. Ale – nareszcie! – przed wami parę słów o ubiegłorocznej płycie Jesieni , czyli o albumie Błoto . Po różnych dotychczasowych recenzjach można się spodziewać, że będzie pozytywnie. Toruńskie trio Jesień (Szymon Szwarc – gitara, wokal; Michał Supcziński – bas; Maciej Karmiński – perkusja) ma na swoim koncie trzy epki oraz dwa pełne albumy. Moja znajomość z nimi zaczęła się od pierwszego LP, czyli wydanego w 2016 roku przez label Music Is The Weapon „Jelenia". Muzycznie można ich linkować z liczącymi sobie lata tuzami polskiej muzyki niezależnej, na przykład Ewą Braun, albo obecnymi świetnymi zespołami, na przykład – kto by się tego po mnie spodziewał! – Zwidami.  „Jeleń" był albumem bardzo dobrym, zahaczającym o noise, post-punk i experimental (tagi użyte przez samych muzyków) oraz post-rock czy post-garage (to już moje słowa). Ktoś podrzucił mi skojarzenie z poezją śpiewaną, ale widząc wyżej wymienione etykietki ...

Wyprzedzam swoje czasy, jakbym jeździł Deloreanem

Nawet nie wiem, od czego zacząć. Duet  Tumør i ich epka s/t to... ciekawe zjawisko. Trwa nieco ponad kwadrans, ale dzieje się wystarczająco dużo, by obdzielić dwa razy dłuższy materiał. Dlaczego? O tym niżej. Jeśli coś zostaje zapowiedziane jako hip-hop o podłożu noisowo-industrialowym, wchodzącym momentami w techno, można spodziewać się wielu rzeczy. A raczej: różnych sposobów realizacji. Jeśli w którymkolwiek z tych kierunków jestem w jakimś stopniu obeznany, to tylko z h-h, dlatego próbowałem jakoś to sobie wyobrazić.  Ale nie, nie byłem przygotowany. Skondensowana ściana dźwięku i słów. Tak w kilku słowach można streścić epkę Tumøru. Ile rzeczy naraz tu się dzieje! No, dużo. Cieszę się, że pojawiają się takie eksperymentujące projekty, bo ostatnio polska scena zaczęła mnie mimo wszystko trochę nudzić. Dlatego, mimo pewnych (również ciekawych) skojarzeń – o których dalej – od razu zostałem fanem duetu. Zatem: mam skojarzenie normalne, a mam też ra...

Woda za progiem

Gdy nie do końca trawi się metal, można mieć problem z odpowiednim odbiorem albumów tego typu. Potem nagle pojawia się płyta, która balansuje na granicy różnych gatunków, wprowadzając ostrzejsze smaczki wraz z nimi. Dziś słuchamy albumu Czarna woda zespołu Alameda 4 . Wyobraźcie sobie tygrysa, który siedzi w zaroślach, czając się na zdobycz. W pewnym stopniu panuje półmrok, który wam przyćmiewa wzrok, ale on widzi wszystko doskonale. A potem nagle haps – zwierzę bez ostrzeżenia łapie ofiarę w szpony i wgryza się w nią ze smakiem. Tak pokrótce oceniłbym moje wstępne odczucia związane z Czarną wodą , albumem składu Alameda 4 , skądinąd ogólnie bardzo interesującego. Bo posłuchajcie sobie singla od Alamedy 5, gdyż właśnie o nim mówię w tym kontekście. Trochę inny styl, nie? Co ciekawe, został on wydany trzy tygodnie przed premierą LP będącego tematem dzisiejszego posta. Ale ale, przejdźmy do treści. W skład czwartej inkarnacji zespołu wchodzą Tomasz Popowski (perka), Mikołaj...