CO Z TĄ CHARLI? Dobra, weekend przeżyłem w trybie: zatrucie pokarmowe - ból głowy - kajaki - ból głowy - wczorajsza audycja, ale chyba już jestem na chodzie.
No i posłuchałem nowej Charli XCX, czyli Music, Fashion, Film. Podszedłem raczej z tzw. zdrowym dystansikiem, bo już Wuthering Heights wydawało się rozwleczonym pomysłem, a kolejny album pół roku później... no cóż, zapowiadało go choćby fatalne Rock Music, nie? Do tego wisi nad nią potrzeba odcięcia się od BRAT, w końcu ileż można.
Bo wiecie, przecież Charli wynalazła rocka już dobrą dekadę temu, więc może wróciłaby do brzmienia w typie London Queen? No nie, tym razem bawi się w glitche, płaską perkusję i alternatywopodobny rock rodem z jednego z gotowych presetów z FL Studio (Card Declined). Sorry A.G. Cook, średnio to wyszło, jedna niezbyt dobra Kim Gordon już nam wystarczy.
Nie powiem, że to jest płyta, która w ogóle nie sprawia przyjemności. Bo jeśli ktoś chce ładnych piosenek, to dostanie je w postaci Wink Wink czy SS26. Autobiograficznej treści na temat ciężaru limonkowo zielonego potwora też jest sporo (Camera, Persona). Cieszy też przypomnienie, że Charli potrafi śpiewać bez zapiętego ultrawidocznego autotune'a.
I to wszystko byłoby okej, gdyby nie było ubrane w kostium wielkiego powrotu do surówki, autentyczności, brudu, odwagi i tak dalej. A jednak - wszystko zebrane do kupy robi bardziej wrażenie artystycznego statementu porównywalnego do zakopanego szybko SBM-A (pamiętacie jeszcze?) i nagłówków w typie "Kim jest Kubrick z piosenki Taco Hemingwaya?". Jaki w ogóle jest cel piosenek takich jak Yeah? To nie powinno wyjść z etapu demówki. Czy w przypadku 2007 możemy się nabijać niczym z nawiązania do GTA u Taylor Swift?
To trochę jak z jej kinowymi przygodami. Fajnie, że jest kinomanką i ogląda produkcje, o których mi się nie śniło albo których bym nie pojął. Szkoda tylko, że gdy już sama w czym gra, to wszystko wskazuje na to, że są to strzały kulą w płot. Ehhhh, przejdźmy już w czasie do następnego wydawnictwa, tylko dajmy jej więcej czasu na trochę lepszy pomysł.
Smoq
PS. Tytuł stąd.
Komentarze
Prześlij komentarz