Są sobie Czechy. I tam też gra się muzykę. Tak, naprawdę. Do nas zbytnio się ona nie przebija, a nawet jeśli już się udaje – cóż, ogólnokrajowe hity to nie są. A może czasem szkoda. Dziś o osobie, której udało się zdobyć pewną pozycję na polskim rynku, czyli o Jaromirze Nohavicy i płycie Poruba . Twórczość tego pana znam od dobrych kilku lat. Mniej więcej raz do roku zbieram się w stronę południowej granicy kraju, a tam, niedaleko czeskiej granicy, za każdym razem wspominam czeskiego barda. Od pojedynczych pozycji po nagrania koncertowe. Pamiętam też dość dobrze rok 2013, gdy w styczniu na pierwszym miejscu Listy Przebojów w Trójce był Minulost z płyty Tak mě tu máš . Teraz, gdy wyszła Poruba , sukces tamtego utworu powtórzyła polskojęzyczna Czarna dziura. Ale o niej później. Czego można się spodziewać po tym albumie? Tego samego, co zawsze. Nohavica nagrał kolejną płytę totalnie w swoim stylu, choć z pojedynczymi wyjątkami. Klasyczny w jego przypadku zestaw -...