Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą hybrydy

No, I don't give a shit

No więc tak. Trochę nie chciało mi się na to iść. Byłem jakiś zmęczony, a płyta Visions Of A Life raczej mnie nie zachęciła. Idąc spać po koncercie doszedłem jednak do wniosku, że dwa razy się pomyliłem. Wolf Alice to zajebisty zespół koncertowy, a Sonbird to taka popierdółka.  Zaczęło się od komunikacji miejskiej. Najpierw 519 postanowiło mnie olać i pojechać dookoła, przez Koszykową, więc nie wysiadłem obok Patelni, tylko przy rondzie Daszyńskiego. Nic to, najwidoczniej był jakiś powód. I tak byłem przed czasem. Czekałem na ten koncert parę miesięcy. W październiku napisałem niezbyt entuzjastyczny tekst o Visions Of A Life , więc nie powiem, żeby było to niecierpliwe oczekiwanie z przebieraniem paluchami, ale nadal – poprzedni koncert był super, ten też mógł być. Jako support Sonbird , do którego swego czasu podszedłem z sympatią . Fajnie, fajnie. A jak wyszło? Oba zespoły zaczęły o czasie. Młodzi, ładni chłopcy w koszulach pojawili się o dwudziestej....