„Najgorszy line up w historii", „teraz to już z czystym sercem mogę sobie odpuścić ten festiwal", brak wody, tragiczne nagłośnienie, dużo charyzmy, w opór znajomych i muzyczne wywalanie z kapci – czyli jak polubiłem się z większością OFF Festivalu 2022. Uwaga, mucho texto. Sami i same wiecie, jak to z tym tegorocznym OFFem było po drodze. Mało zadowalająca edycja pandemiczna, w międzyczasie OFF Mine – tyleż spoko, co bardzo szybko i bez słowa zamknięte – oraz program, który wywołał sporo kontrowersji. Nie zagrali Tropical Fuck Storm czy Mac DeMarco, a Injury Reserve zawiesiło się w wyniku śmierci wokalisty. Do tego dochodzi jeszcze odwołanie Yvesa Tumora czy Riny Sawayamy, a także sporo niezalowych ogłoszeń, które nie wszystkim się spodobały. Dla organizatorów z pewnością był to ciężki początek tej edycji. Powiem Wam za to, że ja dość mocno się jarałem w oczekiwaniu na sierpień. Iggy Pop, Bikini Kill i DIIV zostały w rozpisce, z zagranicy dołączyły do nich takie składy jak...