Fontaines D.C. na Atlas Arenie dowieźli o wiele lepiej niż na powrotnym koncercie na OFFie. Wiadomo, zrobiło się bardziej stadionowo i tiktokowo, publika też jest trochę inna niż niegdyś, oczywiście. W dodatku cały czas utrzymuję, że "Japan" to najgorszy utwór w ich dyskografii. A, no i nie zagrali "Hurricane Laughter" 😡😡😡 Dobra, ponarzekane, odhaczone, to teraz można pochwalić. Ewidentnie poprawili formę wokalną. I mimo tego, że wciąż nie są szczególnie rozmowni, to tym razem nie było focha xD I ta wspomniana stadionowość wspomaga aktywizowanie publiki latarkami czy śpiewaniem melodii. Ale trzeba przyznać, że najbardziej zagrzewają chyba stare numery typu "A Hero's Death" czy "Boys In A Better Land", może dlatego że posiadają dość prosty rytm. Takie "Happy For You" z nowej płyty też lekko próbuje, ale jest trochę zbyt poważne. Efektowne jest świeże "Demolition", efektowne jest "Big Shot" ze "Skinty Fia...
CO Z TĄ CHARLI? Dobra, weekend przeżyłem w trybie: zatrucie pokarmowe - ból głowy - kajaki - ból głowy - wczorajsza audycja, ale chyba już jestem na chodzie. No i posłuchałem nowej Charli XCX , czyli Music, Fashion, Film . Podszedłem raczej z tzw. zdrowym dystansikiem, bo już Wuthering Heights wydawało się rozwleczonym pomysłem, a kolejny album pół roku później... no cóż, zapowiadało go choćby fatalne Rock Music , nie? Do tego wisi nad nią potrzeba odcięcia się od BRAT, w końcu ileż można. (tedzik tede też grał rocka) Bo wiecie, przecież Charli wynalazła rocka już dobrą dekadę temu, więc może wróciłaby do brzmienia w typie London Queen ? No nie, tym razem bawi się w glitche, płaską perkusję i alternatywopodobny rock rodem z jednego z gotowych presetów z FL Studio ( Card Declined ). Sorry A.G. Cook, średnio to wyszło, jedna niezbyt dobra Kim Gordon już nam wystarczy. Nie powiem, że to jest płyta, która w ogóle nie sprawia przyjemności. Bo jeśli ktoś chce ładnych piose...