Przejdź do głównej zawartości

Posty

Nie słyszę, bo gra muzyka

  6 listopada ukazała się epka Avtomata , która jednocześnie zainaugurowała działalność wydawnictwa Tańce . Nowość, czyli Gusła (Human Rites) , nie mogła lepiej trafić w gusta słuchaczy z jednej strony zaangażowanych politycznie, a z drugiej: spragnionych imprez. Połączenie tych dwóch impulsów jest zresztą nieodłącznym elementem ostatnich protestów. Zdaje się, że nie można wybrać dziwniejszego momentu na otworzenie labelu z muzyką taneczną niż środek pandemii. Niby wtedy, gdy Gusła się ukazały, nie było jeszcze narodowej kwarantanny i sylwestrowej godziny policyjnej, ale chyba niestety nikt się nie łudził, że jeszcze tylko chwila i wrócimy do klubów. Zresztą, cały sektor kulturalny tak ostro dostał po tyłku, zbiórka goni zbiórkę, że zobaczymy, czy ostatecznie tak naprawdę będzie do czego wracać. Liczę na to. Ze swojej uprzywilejowanej studenckiej pozycji mogę co najwyżej pisać i mówić o co ciekawszych wydawnictwach. A Gusła zdecydowanie takim są. W środowisku klubowym nie brakuje osób
Najnowsze posty

Tańczy cały klub, tańczy cała sala

Drugi album duetu Jeszcze przynosi rozwinięcie znanego wcześniej brzmienia – lepsze kompozycje, bardziej dopracowany wokal, więcej zabaw inspiracjami. Niesen ukazał się niespełna rok i dwa miesiące po premierze debiutu self-titled. Również tutaj po pełen tekst zapraszam na Screenagers.pl. Link tutaj . Sprawdźcie też moją rozmowę z Klaudią i Patrykiem, którą wrzuciłem tu . Smoq PS. Tytuł stąd .

Nikt nie musi się o mnie martwić

Pod koniec listopada Hubert Kurkiewicz powrócił z trzecim albumem wydanym pod własnym nazwiskiem. Do tej pory ukazały się dwie jego płyty – Aloha Park, czyli dronowo-ambientowo-synthowy mariaż możliwy do odnalezienia w katalogu Enjoy Life, oraz wypuszczony przez Opus Elefantum Collective Z całej EPy, na którym muzyk poszedł w stronę dusznego piosenkowego altpopu. Miałem okazję posłuchać The Very Moon w wersji, która pierwotnie miała wyjść we wrześniu, a teraz mogłem porównać ją z ostatecznym efektem – warto było czekać dłużej. Oryginalnie recenzja pojawiła się na portalu Screenagers.pl. Link do pełnego tekstu tutaj . Smoq PS. Tytuł stąd .

Układam mozaiki z kapsli po piwie

  Jedną z jesiennych premier w katalogu Opus Elefantum Collective jest debiut Buildings Like Radiators zatytułowany Desolation Saga . Ponury slowcore autorstwa Wiktora z Wrocławia idealnie wpasował się w październikowe załamanie pogody i zmianę sytuacji w kraju.  Zanim o płycie: najpierw parę słów na temat bloga. Ostatnimi czasy sporo czasu spędzam w Radiu Aktywnym, oprócz tego nawet te pojedyncze teksty dla Screenagers czy OFFa również dodatkowo pożerają kreatywność, więc mało się dzieje w kontekście wpisów na blogspocie. Możliwe, że niedługo ta sytuacja ulegnie zmianie, wtedy Odbiór powróci do tego życia, które przez większość swojego trzyletniego trwania prowadził. Póki co jednak jest jak jest. Desolation Saga by Buildings Like Radiators Wracając: w Opusie dobrze się wydawniczo dzieje w tym roku. Zaczęło się epką  OCCULTT Janusza Jurgi, po drodze przydarzyło się kilka świetnych debiutów – m.in. Ljos, Haptar, Astrokot – oraz powrotów – m.in. Królówczana Smuga, Bałtyk, Zguba, Vys

Nie droga na skróty, ani granie pod playback

Wywiad z Zofią i Przemysławem Bartosiami z Alfah Femmes przeprowadzony dla audycji Tygodnik muzyczny w Radiu Aktywnym w dniu 9 października 2020 roku. Rozmowa dotyczyła ich zbliżającej się płyty, czyli No Need to Die , która ma się ukazać 24 października.  Bardzo przyjemna, obfita w ciekawą treść rozmowa z dwojgiem z sześciorga członków (i członkiń) trójmiejskiego zespołu Alfah Femmes. Śledzę ich mniej więcej od początku roku, gdy zaczęli wrzucać nowe kawałki do sieci – każdy kolejny był tak inny, że od początku byłem pod wielkim wrażeniem prezentowanego przez nich zagęszczenia wielu stylów muzycznych.  W okolicach miesiąca do premiery debiutanckiego LP zatytułowanego No Need to Die otrzymałem od nich recenzencki egzemplarz CD. Po przesłuchaniu całości nie pozostało nic innego, jak tylko spytać, a następnie przeprowadzić wywiad. Rozmowy można posłuchać tutaj:  link . Smoq PS. Cytat stąd .

Gdy wychodzę, zakładam czapę na czaszę

1 października 2020 roku porozmawiałem z Klaudią i Patrykiem Zackiewiczami, czyli duetem Jeszcze . Byli wtedy tuż przed premierą swojej drugiej płyty zatytułowanej Niesen , utrzymanej w klimacie alternatywnego popu z deephouse'owymi i IDM-owymi naleciałościami. Było mi bardzo miło, gdy pewnego wieczoru napisał do mnie Patryk, pytając czy chciałbym sprawdzić ich nieopublikowaną jeszcze muzykę. Fakt faktem, znałem już dotychczasowe dokonania tego duetu, bo trafiłem na nich na instagramie Ljosa, więc trochę wiedziałem, czego się spodziewać – przyjemnego synthpopu z dziewczęcym wokalem, niekoniecznie wybitnego. Okazało się, że materiał, który znalazł się na albumie Niesen, to już trochę coś innego niż piosenki z debiutu. Jest lepiej wyprodukowany, bardziej przemyślany, dużo bardziej zapadający w pamięć. Ma swoje wady, ale to po prostu zestaw naprawdę dobrych piosenek! W związku z dalszym rozwojem rozmowy zostałem patronem medialnym tego albumu. Niedługo na jednym z portali, z którymi w

Światła gasną, chcę tylko zasnąć

  Muzyki Nath możemy słuchać już od około dwóch lat - od momentu kiedy na Soundcloudzie pojawiły się jej pierwsze kawałki. Od początku było wiadomo, że jej styl to mieszanka lo-fi hip-hopu i łagodnego śpiewania, czyli ścieżka dźwiękowa do wyluzowania, wykonywana raz po polsku, a raz po angielsku. Pod koniec sierpnia ukazał się jej debiutancki album zatytułowany „Nathing” . Dołączyłem do inicjatywy OFF MINE, czyli offfestiwalowego cyklu tekstów nadsyłanych przez fanów tego wydarzenia. Obok bardzo fajnego artykułu admina Hałasów i melodii na temat brexitcore'u ( polecam! ) zacznie się pojawiać więcej tekstów, zarówno recenzji, jak i felietonów, między innymi od innych autorów pejów, więc tym lepiej i ciekawiej, że możemy współtworzyć takie miejsce.  Jeśli chodzi o Nath, to śledzę ją mniej więcej od początku roku, kiedy pierwszy raz zagrała na Chłodnej 25 koncert zorganizowany przez SKY/Unicorn Booking – akurat na nim nie nie było. Gdy drugi raz grała z tego powodu, tym razem w Chmur

Kręć się jak twister

  LUSTRA powstała jako solowy projekt Heleny Marzec-Gołąb, dotychczas członkini niedziałającego już altpopowo-folkowego zespołu Dog Whistle. LUSTRA wychodzi jednak z innych muzycznych źródeł i założeń. W przeciwieństwie do zabaw muzyką świata z udziałem wielu gości, na epce Pryzmaty dostaliśmy cztery piosenki inspirowane elektroniką lat 80. Za muzykę odpowiada Bartek Urban, którego można kojarzyć z projektów Hey Karen czy OXOS, a za produkcję, mix i mastering - Jan Łukomski. Tak, to kolejny link do Screenagers. Pełny tekst można przeczytać tutaj . Smoq PS. Tytuł stąd .

Głowy ciągle w chmurach

  Od Fali Off Dźwięku minął ponad tydzień, a ja dalej myślę o tym, jak fajne było to wydarzenie. Puste Łąki w okolicach Wyszkowa, las, obok rzeka Liwiec i sanktuarium loretańskie. Trzy sceny – namiot, taras, nocna. Dziewiętnaście koncertów w kilkanaście godzin. Brzmi nieźle, co? Smoq PS. Tytuł stąd .

Kumpela wysyła songi, którymi się jara

Zespół Sztylety i ich płyta Zostaw Po Sobie Dobre Wrażenie to coś, czego potrzebowałem. Dobry, świeży post-hardcore po polsku w ich wykonaniu urzekł mnie już na wydanym rok temu albumie-demie. Ostatecznie jednak nowa płyta zawiera niemal w całości nowy materiał. Jest to trzeci z kolei tekst dla Screenagers. Można go znaleźć pod tym linkiem . Smoq PS. Tytuł stąd .

Wychodzimy rano, ale wrócimy pojutrze

Drugi tekst napisany dla Screenagers dotyczy nowej płyty zespołu  Vysoké Čelo , czyli Űrkutatás . Space folk znany z dotychczasowych dokonań grupy dociera tutaj do swojej mrocznej, poważniejszej odsłony, wsparty czwórką gości spoza zespołu.  Jak poprzednio: post na blogu dodaję z kronikarskiego obowiązku, a tekst oczywiście znajdziecie na Screenagers . Dodam jeszcze, że na Targu Małych Wydawców kupiłem koszulkę Vysokego Čela i odebrałem CD Űrkutatás, a w piątek w audycji poleci wywiad z Maciejem Jurgą. Smoq PS. Tytuł stąd .

Chciałem schować to uczucie

Napisałem ostatnio dwa teksty dla portalu Screenagers. Oto pierwszy z nich, czyli recenzja Fuego Del Mar , nowości z katalogu Nagrań Somnambulicznych, autorstwa Michała Miegonia i Zuzanny Dolegi. Sporo wody, jeszcze więcej ognia, field recording i rytuały. Skoro już ukazał się w internecie, to nie będę go wklejał na blog – tekst znajdziecie tutaj . Ale spokojnie, nie ma co się martwić – forma peja i bloga bardzo mi odpowiada, więc to nie tak, że teraz będzie już tylko Radio Aktywne i Screenagers ;]  Smoq PS. Tytuł stąd .