Przejdź do głównej zawartości

Posty

Głowy ciągle w chmurach

Od Fali Off Dźwięku minął ponad tydzień, a ja dalej myślę o tym, jak fajne było to wydarzenie. Puste Łąki w okolicach Wyszkowa, las, obok rzeka Liwiec i sanktuarium loretańskie. Trzy sceny – namiot, taras, nocna. Dziewiętnaście koncertów w kilkanaście godzin. Brzmi nieźle, co?


Smoq PS. Tytuł stąd.
Najnowsze posty

Kumpela wysyła songi, którymi się jara

Zespół Sztylety i ich płyta Zostaw Po Sobie Dobre Wrażenie to coś, czego potrzebowałem. Dobry, świeży post-hardcore po polsku w ich wykonaniu urzekł mnie już na wydanym rok temu albumie-demie. Ostatecznie jednak nowa płyta zawiera niemal w całości nowy materiał.
Jest to trzeci z kolei tekst dla Screenagers. Można go znaleźć pod tym linkiem.
Smoq PS. Tytuł stąd.

Wychodzimy rano, ale wrócimy pojutrze

Drugi tekst napisany dla Screenagers dotyczy nowej płyty zespołu Vysoké Čelo, czyli Űrkutatás. Space folk znany z dotychczasowych dokonań grupy dociera tutaj do swojej mrocznej, poważniejszej odsłony, wsparty czwórką gości spoza zespołu. 
Jak poprzednio: post na blogu dodaję z kronikarskiego obowiązku, a tekst oczywiście znajdziecie na Screenagers.
Dodam jeszcze, że na Targu Małych Wydawców kupiłem koszulkę Vysokego Čela i odebrałem CD Űrkutatás, a w piątek w audycji poleci wywiad z Maciejem Jurgą.
Smoq PS. Tytuł stąd.

Chciałem schować to uczucie

Napisałem ostatnio dwa teksty dla portalu Screenagers. Oto pierwszy z nich, czyli recenzja Fuego Del Mar, nowości z katalogu Nagrań Somnambulicznych, autorstwa Michała Miegonia i Zuzanny Dolegi. Sporo wody, jeszcze więcej ognia, field recording i rytuały.
Skoro już ukazał się w internecie, to nie będę go wklejał na blog – tekst znajdziecie tutaj.
Ale spokojnie, nie ma co się martwić – forma peja i bloga bardzo mi odpowiada, więc to nie tak, że teraz będzie już tylko Radio Aktywne i Screenagers ;] 
Smoq
PS. Tytuł stąd.

Obudź się, woła cię, to nie są czasy solo

Nowa epka Blush Cannon jest pewnym zaskoczeniem, jeśli chodzi o brzmienie, ale dostarcza bardzo dobrą jakość. Na Plague znajdują się trzy piosenki, w zasadzie same przeboje. Kim są twórcy, dlaczego tak sądzę? O tym poniżej. Tekst pierwotnie ukazał się na fanpejdżu Tygodnika Muzycznego Radia Aktywnego.
Hej, pamiętacie fajnych chłopaków, którzy w lutym zagrali Koncert Blush Cannon - RA Studyjnie? Wykonywali wtedy piosenki z albumu „Dead End", który wydali w listopadzie ubiegłego roku. Kasper Lisowski i Jasiek Szczepańczyk, bo to o nich mowa, wypuścili tydzień temu trzy nowe kawałki, zebrane razem na epce o nazwie „Plague".
Dwaj reprezentanci Who Am I Now Records nie próżnują. O normalne koncerty, co prawda, trudno, ale Kasprowi udało się zagrać set na Soundrive Online Festivalu, a Jasiek wziął udział w cyklu Analogue Meditations, niedawno ukończył prace nad swoim solowym albumem „Lustre", a także przewija się tu i ówdzie w gościnnych występach – na przykład u Kangurula albo…

Wpadam tu szybko i pakuję sprzęt swój

Jan LF Strach kończy maj ze świeżą epką, zatytułowaną Implo Wizja!. Czasem trudno nadążyć za tym, co u niego, biorąc pod uwagę że zniknął z niestety podstawowego kanału komunikacyjnego, czyli Facebooka. A jednak – tym razem właśnie za jego pomocą się skontaktował, więc poniżej parę słów na temat nowego wydawnictwa.
Twórczość Jana LF Stracha poznałem przy okazji Jego Opalescencji wydanej pod koniec ubiegłego roku. Wtedy nadrobiłem marcową epkę Trudne Energie, Proste Rozwiązania, a pochodzącą z niej Gotową na łabędzia wypaliłem sobie nawet na jednej składance na CD. Przyciągnęła mnie specyficzna, w pewien sposób taneczna, a trochę lo-fi elektronika okraszona zwracającym uwagę wokalem. Teraz mamy nową epkę, czyli Implo Wizję!, wydaną w netlabelu Underpolen.
Trudne Energie, Proste Rozwiązania EP by Jan LF Strach
Jego Opalescencja była jednak dość noisowa i eksperymentalna, w porównaniu z ładnie skomponowanymi Trudnymi Energiami... zdecydowanie mniej przystępna. I w dodatku zwyczajnie mocno …

Wychodzę, wracam za moment [WYWIAD]

Zapytałem Artura i Kacpra z BOO KING o parę kwestii związanych z Chmury & Hydro first aid fest, na którym wystąpią Zwidy, Deadly Firend, Spirits of the air, Hanako, We Watch Clouds i daysdaysdays, oraz pokrótce o ich działalność.
W związku z bardzo powoli wracającą do normy – lecz nadal trudną – sytuacją pojawiło się wiele zbiórek, mających pomóc utrzymać lokale czy inicjatywy. Jedna z nich, związana z klubami Chmury  i Hydrozagadka, jest dodatkowo wspierana przy pomocy koncertu zespołów, którym zależy na tym miejscu. Artur Tomczyński i Kacper Hauser z BOO KING odpowiedzieli na kilka moich pytań dotyczących Chmury & Hydro first aid festu, zapowiedzianego wstępnie na 26 września. Link do zbiórki znajdziecie tutaj, a do wydarzenia znajdziecie tutaj.

Odbiór: Bookujecie koncerty, głównie emo, screamo i hardcorepunkowe. Jak to wychodzi w Warszawie? Jakie kluby najchętniej hostują takie wydarzenia?
BOO KING: W najbliższej orbicie naszych muzycznych zainteresowań wciąż znajduje się s…

Moja rakieta spoza twojej ligi

Nieprzypadkowa premiera w wyjątkowy dzień, czyli 20 kwietnia. Nowe wydawnictwo spod szyldu Opus Elefantum Collective, a więc Astrokot oraz album Astrokot i Przyjaciele z Odległych Galaktyk, to kolejna – po demie Pierwszy Kot w Kosmosie – próba podejścia tego artysty do psychodelicznego space ambientu.
Dwudziesty kwietnia to w ogóle była kocia data: tego dnia ukazało się też collabo młodego kotka z niemym dotykiem, powiedziałbym, że nawet bardziej psychodeliczne od Astrokota. A może nie, może po prostu w innym stylu – to akurat niezaprzeczalne. Trzeciego kwietnia wyszedł natomiast Thundercat... No, taki miesiąc.
Anyways. Przez blisko półtora roku od wspomnianej demówki wydanej przez Przesadę Marian Mazurowski występował tu i tam na żywo (historię  można prześledzić na fanpejdżu) oraz grał na przykład w Dyson Sphere. Teraz, trzy dni temu, do internetu trafił też improwizacyjny album Praca, Flaga, Konstytucja, a tam między innymi utwór no name nagrany w składzie Mazurowski / Ballaun / P…

Podium nie ma

Po ponad roku powrócił mój ulubiony podziemny raper. Młody Pi, bo to o nim mowa, wydał epkę wyprodukowaną przez Adonisa, znanego jeśli nie z płyty składu Panowie, to z solowej epki i albumu wydanych przez Trzy Szóstki. Przed nami epka W strefie dyskomfortu, będąca skutkiem tej współpracy.
Wiem, że Młody Pi tworzy od lat. Czy to pod swoim własnym pseudonimem, czy to w ramach Fantomowej Erekcji. Zapoznałem się ze wszystkim dotychczasowym, ale moim ulubionym wydawnictwem do tej pory pozostaje Zdycham powoli ale konsekwentnie sprzed dwóch lat. Może to nakład takich czy innych wspomnień – od zwykłego zmywania naczyń w domu po półżywe poranne powroty z imprez na pierwszym roku studiów – ale niezależnie od niego to liryka z tej konkretnej epy siedzi mi w głowie. Ba, nawet próbowałem ją trochę parafrazować w swoim zeszycie, niemniej za każdym razem dochodziłem do wniosku, że Piotrkowi nie dorównam. 

Tutaj na szczęście mogę mieć wyjebane na bluzgi, przynajmniej w porównaniu z radiem. Anyways, …

Swoje kompleksy przelewam tylko na papier

Na przestrzeni jednego tygodnia ukazały się dwie płyty, których słucham na podobnych zasadach. Lugshar i jego Muzyka naiwna oraz Kangurul i Musique Endormie. Dwa ambientowe albumy, dwa różne labele, zupełnie przypadkowo bliski sobie termin. Ale czy na głębszym poziomie są wspólne mianowniki?
Tym razem bardziej prezentuję muzykę, w dodatku skromnie, bo przyznam, że trudno mi zrecenzować te płyty w jakikolwiek merytoryczny sposób. Po prostu jednej i drugiej słuchałem ostatnio wielokrotnie i szkoda, żeby to ot tak przepadło. W dodatku te zbieżności, nawet w tytułach albumów...

Muzyka naiwna by Lugshar

Lugshar, czyli Mateusz Ciszczoń, pod tym pseudonimem działa już od dekady. Siedem lat zajęło mu zebranie materiału na Muzykę naiwną, ale opłaciło się. Mamy zatem dwanaście utworów, które łącznie trwają godzinę, a oparte są na przede wszystkim ambiencie i dronach, dodatkowo podszytych electroacoustikiem czy experimentalem.

Jeśli chodzi o to, co ten album robi, to jest to raczej większe zagęsz…

Gdzie te czasy, gdy jeździłem zakochany ZTM-em?

Przymusowe zakajdankowanie w domu to dobra okazja, by ponadrabiać teksty. Dlatego tym razem parę słów o wydanym w lutym albumie Aaeiivnvoey, czyli Comedia dell'arte. To drugie wydawnictwo od Nagrań Somnambulicznych, co do których mam bardzo dobre przeczucia. Trzeba się dalej przyglądać.
Aaeiv- co? Ajw- co? Jak to się w końcu wymawia, co to za język? Takie pytania w pierwszej chwili pojawiły się w mojej głowie, gdy tylko ukazał się pierwszy kawałek zapowiadający płytę. Rozwiążmy to raz na zawsze słowami samego artysty: "Ja czytam Ajwnwua, ale w sumie jak komu wygodnie".
Skoro najbardziej podstawową kwestię mamy za sobą, powiedzmy sobie jeszcze o Nagraniach Somnambulicznych. Kierunek, jaki obrał ten label, to muzyka elektroniczna, bardziej w stronę ambientów. Pierwsza płyta, jaka się w nim ukazała, to dub ambientowe „Przygody i tajemnice" Flanera Klespozy opublikowane pierwszego stycznia (swoją drogą, w drodze jest „Przygód i tajemnic ciąg dalszy"). Do podopieczn…

Szczęśliwe rodziny ryją mi łeb

Moja znajomość z nowym albumem Bałtyka zaczęła się na koncercie w ostatnią środę, ale od tamtej pory zdążyłem go przesłuchać już parokrotnie. Najnowsze wydawnictwo z katalogu Opus Elefantum, czyli I'll Try Not to Wake You, rozwija styl Michała w bardzo dobrą, najdojrzalszą to tej pory stronę.
No, dobra, może trochę przekłamałem, że ta znajomość zaczęła się mniej niż tydzień temu. Mieliśmy przecież świetny singiel Don't Talk to Me; It's OK, wypuszczony dwa tygodnie temu, a w dodatku podczas koncertu Ljos + Blush Cannon na Chłodnej rozmawiałem z autorem we własnej osobie. Mówił wtedy, że nowa płyta będzie inspirowana między innymi solowym Thomem Yorkiem, na co zareagowałem z umiarkowanym entuzjazmem. Sorry, średnio mi wchodzi(ł?). 

Co do ubiegłotygodniowego długiego występu w Chmurach, to najpierw: dzięki Unicorn Booking za zorganizowanie, był to już dzień pierwszy zamknięcia uniwerku, ale moment przed wejściem w życie ogólnokrajowego zamknięcia jakichkolwiek aktywności. Wię…