Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wynik pogłębiania świadomości

Sześcioosobowy skład z Trójmiasta powraca. Od premiery debiutanckiego longplaya Alfah Femmes minęło dziesięć miesięcy. Dla tych, którzy szukali w polskim niezalu interesującej, nieoczywistej muzyki, która jednocześnie nie byłaby ambientową awangardą, powinna być to pozycja obowiązkowa. Czy z epką I Wouldn't Bother jest tak samo? Sprawdźmy. Sprawdź tekst na temat No Need To Die na stronie OFF MINE. Polecam też audycję na temat Soundrive, na którym  Alfah Femmes ostatnio grały i grali. Jeśli pamiętacie ubiegłoroczne LP No Need To Die , to pewnie wiecie, że styl zespołu cechuje spora zmienność i kombinatorstwo, czyli skakanie od indie rocka do przez sophisti pop do synth popu w ramach jednego kawałka, dodając do tego jeszcze stałą obecność wiolonczeli i czasem saksofon, trąbkę czy skrzypce. Co trzeba przyznać: brakowało wtedy klipów z prawdziwego zdarzenia. Były za to lyric video, wystarczająco różnorodne, żeby nie nazwać ich leniwymi, a do tego spójne, więc zawsze to coś. Dlatego k...

Długo nie widzę słońca

Nowa płyta Janusza Jurgi jest drugim po Greenwald Lads Club albumem wydanym po półrocznej przerwie w Opus Elefantum Collective . Jeden ze sztandarowych przedstawicieli labelu po mrocznych wędrówkach powraca w znanym stylu wraz z blisko czterdziestoma minutami zamkniętymi w trzech kompozycjach na Ist . Gotowi na samotną wycieczkę do lasu? No ja myślę. Hejuwa, kochane osoby, dawno nie było nic na blogu, wiem. Dawno nie było też o niczym nowym od Janusza Jurgi, bo od solowego wydania jego  OCCULTTU minęło półtora roku – zajrzyjcie tutaj , aby sprawdzić, jak się wtedy podobało. Czy Ist  przynosi potężną zmianę, rewolucję od tamtej pory, a zwłaszcza w porównaniu z wcześniejszymi publikacjami? No... nie, nie przynosi, przynajmniej przez większość czasu. Czy jest natomiast kolejnym doszlifowanym wydawnictwem od Jurgi i interesującą zajawką? Owszem. IST by Janusz Jurga Po osobliwym odejściu od swojego stylu, jakim była epka  OCCULTT , Janusz Jurga powraca do przestrzennego...

Tańczy cały klub, tańczy cała sala

  W ostatnich tygodniach miałem okazję porozmawiać z Walusiem z WaluśKraksaKryzys oraz z Wojtkiem Filipowiczem i Wojtkiem Pawlakiem z Syndromu Paryskiego . Nagrania są dostępne na Spotify, ale też na YouTubie. Linki do tych materiałów znajdziecie w tym poście. Chronologicznie wcześniej rozmawiałem z Walusiem: A względnie niedawno z Syndromem Paryskim: Smoq PS. Tytuł stąd .

Trzecia w nocy jest, mój telefon dzwoni

I znowu przez długi czas niczego nie napisałem, przynajmniej tutaj, bo fanpejdż żyje. No dobrze, to zróbmy sobie podsumowanie tego, co pod kątem Odbioru i działalności pozaodbiorowej działo się w ostatnim czasie, bo jest o czym mówić. A przynajmniej tak się zdaje. Więc tak: Po pierwsze: zostałem redaktorem muzycznym / szefem redakcji muzycznej Radia Aktywnego, czyli akademickiej rozgłośni Politechniki Warszawskiej, w której działam od lipca 2019 roku.  Po drugie: tu i tam pojawiają się pojedyncze teksty. Ode mnie ostatnie na Screenagers są recenzje  The Very Moon Kurkiewicza i Poza Zasięgiem Żurawi . Piszę też dla OFF Festivalu w ramach inicjatywy OFF Mine, dokąd nie tak dawno pisałem o No Need to Die  Alfah Femmes , a zbliża się też kolejny tekst o Shadow of the Torturer Urtha. Po trzecie: wracając do punktu pierwszego, gros mojej obecnej działalności okołomuzycznej to cotygodniowa audycja Halo, Odbiór? , w której udało mi się niedawno porozmawiać z Lavią Hart ( wideo ...

Wszystko zaczęło się, gdy poszedłem po sztukę

Ostatnio mało się dzieje na samym blogu, ale naprawdę - działam i mam się dobrze, po prostu w dużej mierze gdzie indziej. Jestem na bieżąco, więc poniżej możecie przeczytać moją recenzję rytuału, który odprawił Zguba w ramach cyklu Fala dźwięku realizowanego przez Stowarzyszenie Inicjatyw Twórczych "Trzecia Fala" . Ten post pierwotnie ukazał się na fanpejdżu Tygodnika Muzycznego Radia Aktywnego. Hej! Z tej strony Adam Smolarek, chciałbym Wam opowiedzieć o wydarzeniu, nad którym Radio Aktywne ostatnio miało patronat, czyli o Fali Dźwięku numer 73, podczas której wystąpił Zguba. Zgubę znamy z solowej ścieżki artystycznej prowadzonej przede wszystkim w Opus Elefantum Collective, a ostatnimi czasy także z działalności świeżej LOŻA Oficyna, gdzie wydał płytę w ramach duetu Studnia. W związku z tym paroletnim doświadczeniem wiemy, że Michał, bo tak naprawdę nazywa się Zguba, zasadniczo obraca się w gatunku, który najlepiej można określić jako cinematic ambient czy dark ambient – ...

Nie słyszę, bo gra muzyka

  6 listopada ukazała się epka Avtomata , która jednocześnie zainaugurowała działalność wydawnictwa Tańce . Nowość, czyli Gusła (Human Rites) , nie mogła lepiej trafić w gusta słuchaczy z jednej strony zaangażowanych politycznie, a z drugiej: spragnionych imprez. Połączenie tych dwóch impulsów jest zresztą nieodłącznym elementem ostatnich protestów. Zdaje się, że nie można wybrać dziwniejszego momentu na otworzenie labelu z muzyką taneczną niż środek pandemii. Niby wtedy, gdy Gusła się ukazały, nie było jeszcze narodowej kwarantanny i sylwestrowej godziny policyjnej, ale chyba niestety nikt się nie łudził, że jeszcze tylko chwila i wrócimy do klubów. Zresztą, cały sektor kulturalny tak ostro dostał po tyłku, zbiórka goni zbiórkę, że zobaczymy, czy ostatecznie tak naprawdę będzie do czego wracać. Liczę na to. Ze swojej uprzywilejowanej studenckiej pozycji mogę co najwyżej pisać i mówić o co ciekawszych wydawnictwach. A Gusła zdecydowanie takim są. W środowisku klubowym nie brak...

Tańczy cały klub, tańczy cała sala

Drugi album duetu Jeszcze przynosi rozwinięcie znanego wcześniej brzmienia – lepsze kompozycje, bardziej dopracowany wokal, więcej zabaw inspiracjami. Niesen ukazał się niespełna rok i dwa miesiące po premierze debiutu self-titled. Również tutaj po pełen tekst zapraszam na Screenagers.pl. Link tutaj . Sprawdźcie też moją rozmowę z Klaudią i Patrykiem, którą wrzuciłem tu . Smoq PS. Tytuł stąd .

Nikt nie musi się o mnie martwić

Pod koniec listopada Hubert Kurkiewicz powrócił z trzecim albumem wydanym pod własnym nazwiskiem. Do tej pory ukazały się dwie jego płyty – Aloha Park, czyli dronowo-ambientowo-synthowy mariaż możliwy do odnalezienia w katalogu Enjoy Life, oraz wypuszczony przez Opus Elefantum Collective Z całej EPy, na którym muzyk poszedł w stronę dusznego piosenkowego altpopu. Miałem okazję posłuchać The Very Moon w wersji, która pierwotnie miała wyjść we wrześniu, a teraz mogłem porównać ją z ostatecznym efektem – warto było czekać dłużej. Oryginalnie recenzja pojawiła się na portalu Screenagers.pl. Link do pełnego tekstu tutaj . Smoq PS. Tytuł stąd .

Układam mozaiki z kapsli po piwie

  Jedną z jesiennych premier w katalogu Opus Elefantum Collective jest debiut Buildings Like Radiators zatytułowany Desolation Saga . Ponury slowcore autorstwa Wiktora z Wrocławia idealnie wpasował się w październikowe załamanie pogody i zmianę sytuacji w kraju.  Zanim o płycie: najpierw parę słów na temat bloga. Ostatnimi czasy sporo czasu spędzam w Radiu Aktywnym, oprócz tego nawet te pojedyncze teksty dla Screenagers czy OFFa również dodatkowo pożerają kreatywność, więc mało się dzieje w kontekście wpisów na blogspocie. Możliwe, że niedługo ta sytuacja ulegnie zmianie, wtedy Odbiór powróci do tego życia, które przez większość swojego trzyletniego trwania prowadził. Póki co jednak jest jak jest. Desolation Saga by Buildings Like Radiators Wracając: w Opusie dobrze się wydawniczo dzieje w tym roku. Zaczęło się epką  OCCULTT Janusza Jurgi, po drodze przydarzyło się kilka świetnych debiutów – m.in. Ljos, Haptar, Astrokot – oraz powrotów – m.in. Królówczana Smuga, Bałt...

Nie droga na skróty, ani granie pod playback

Wywiad z Zofią i Przemysławem Bartosiami z Alfah Femmes przeprowadzony dla audycji Tygodnik muzyczny w Radiu Aktywnym w dniu 9 października 2020 roku. Rozmowa dotyczyła ich zbliżającej się płyty, czyli No Need to Die , która ma się ukazać 24 października.  Bardzo przyjemna, obfita w ciekawą treść rozmowa z dwojgiem z sześciorga członków (i członkiń) trójmiejskiego zespołu Alfah Femmes. Śledzę ich mniej więcej od początku roku, gdy zaczęli wrzucać nowe kawałki do sieci – każdy kolejny był tak inny, że od początku byłem pod wielkim wrażeniem prezentowanego przez nich zagęszczenia wielu stylów muzycznych.  W okolicach miesiąca do premiery debiutanckiego LP zatytułowanego No Need to Die otrzymałem od nich recenzencki egzemplarz CD. Po przesłuchaniu całości nie pozostało nic innego, jak tylko spytać, a następnie przeprowadzić wywiad. Rozmowy można posłuchać tutaj:  link . Smoq PS. Cytat stąd .

Gdy wychodzę, zakładam czapę na czaszę

1 października 2020 roku porozmawiałem z Klaudią i Patrykiem Zackiewiczami, czyli duetem Jeszcze . Byli wtedy tuż przed premierą swojej drugiej płyty zatytułowanej Niesen , utrzymanej w klimacie alternatywnego popu z deephouse'owymi i IDM-owymi naleciałościami. Było mi bardzo miło, gdy pewnego wieczoru napisał do mnie Patryk, pytając czy chciałbym sprawdzić ich nieopublikowaną jeszcze muzykę. Fakt faktem, znałem już dotychczasowe dokonania tego duetu, bo trafiłem na nich na instagramie Ljosa, więc trochę wiedziałem, czego się spodziewać – przyjemnego synthpopu z dziewczęcym wokalem, niekoniecznie wybitnego. Okazało się, że materiał, który znalazł się na albumie Niesen, to już trochę coś innego niż piosenki z debiutu. Jest lepiej wyprodukowany, bardziej przemyślany, dużo bardziej zapadający w pamięć. Ma swoje wady, ale to po prostu zestaw naprawdę dobrych piosenek! W związku z dalszym rozwojem rozmowy zostałem patronem medialnym tego albumu. Niedługo na jednym z portali, z którymi w...

Światła gasną, chcę tylko zasnąć

  Muzyki Nath możemy słuchać już od około dwóch lat - od momentu kiedy na Soundcloudzie pojawiły się jej pierwsze kawałki. Od początku było wiadomo, że jej styl to mieszanka lo-fi hip-hopu i łagodnego śpiewania, czyli ścieżka dźwiękowa do wyluzowania, wykonywana raz po polsku, a raz po angielsku. Pod koniec sierpnia ukazał się jej debiutancki album zatytułowany „Nathing” . Dołączyłem do inicjatywy OFF MINE, czyli offfestiwalowego cyklu tekstów nadsyłanych przez fanów tego wydarzenia. Obok bardzo fajnego artykułu admina Hałasów i melodii na temat brexitcore'u ( polecam! ) zacznie się pojawiać więcej tekstów, zarówno recenzji, jak i felietonów, między innymi od innych autorów pejów, więc tym lepiej i ciekawiej, że możemy współtworzyć takie miejsce.  Jeśli chodzi o Nath, to śledzę ją mniej więcej od początku roku, kiedy pierwszy raz zagrała na Chłodnej 25 koncert zorganizowany przez SKY/Unicorn Booking – akurat na nim nie nie było. Gdy drugi raz grała z tego powodu, tym razem w ...