Fontaines D.C. na Atlas Arenie dowieźli o wiele lepiej niż na powrotnym koncercie na OFFie. Wiadomo, zrobiło się bardziej stadionowo i tiktokowo, publika też jest trochę inna niż niegdyś, oczywiście. W dodatku cały czas utrzymuję, że "Japan" to najgorszy utwór w ich dyskografii. A, no i nie zagrali "Hurricane Laughter" 😡😡😡 Dobra, ponarzekane, odhaczone, to teraz można pochwalić. Ewidentnie poprawili formę wokalną. I mimo tego, że wciąż nie są szczególnie rozmowni, to tym razem nie było focha xD I ta wspomniana stadionowość wspomaga aktywizowanie publiki latarkami czy śpiewaniem melodii. Ale trzeba przyznać, że najbardziej zagrzewają chyba stare numery typu "A Hero's Death" czy "Boys In A Better Land", może dlatego że posiadają dość prosty rytm. Takie "Happy For You" z nowej płyty też lekko próbuje, ale jest trochę zbyt poważne. Efektowne jest świeże "Demolition", efektowne jest "Big Shot" ze "Skinty Fia...